Kategoria

Ittle Dew - recenzja

Natrafiłam ostatnio na małą indie grę o dźwięcznym tytule Ittle Dew. Miała ona swoją premierę dosłownie tydzień temu i chyba gdyby nie to, że ostatecznie jest dostepna na Steamie to nikt by o niej nie wiedział. Jeszcze w jakiś czas po premierze nie było ani jednej recenzji czy gameplayu na Youtube, teraz całe szczęście gra zyskuje zasłużony rozgłos, powoli bo powoli, ale zyskuje. Można ją dostać zarówno na Steam jak i GOG. Dlaczego na szczęście - bo jest to świetna gra!

W grze wcielamy się w postać tytułowej bohaterki Ittle która w raz ze swoim towarzyszem Tippsie rozbija się na pewnej tajemniczej wyspie pełnej przygód i postanawiają poszukać na niej skarbów. Wyspę zamieszkuje pirat Itan który obiecuje odbudować dla naszych poszukiwaczy ich rozbitą tratwę w zamian za pewien artefakt który ukryty jest gdzieś w zamku pełnym zagadek i niebezpieczeństw. To tyle jeśli chodzi o fabułę.


Jeśli chodzi o gameplay - Ittle Dew to nic innego jak 2D Zelda mniejszego kalibru. Czerpie z tej serii ile może mimo swoich niedużych rozmiarów. Poruszamy się po po świecie mając widok z lotu ptaka, machamy patykiem/mieczem/różdżką żeby zabić pełzające po mapach potworki, przemierzamy lochy w poszukiwaniu skarbów i nowych przedmiotów rozwiązując przedziwne zagadki na swojej drodze. Zagadki - to główny aspekt całej gry. Twórcy Ittle Dew postarali się, by każdy mógł przejść tą grę bez większego problemu. Główny watek jest stosunkowo nie trudny, a w razie czego, Tippsie tylko czeka, żeby go zapytać o podpowiedź albo raczej rozwiązanie na talerzu bo ciężko to nazwać "podpowiedzią". Powiem szczerze że byłam nieco zawiedziona poziomem trudności, zwłaszcza jako stary wyjadacz Zeldy, przeszybowałam przez Ittle Dew nawet nie wiedząc kiedy prawie niezatrzymujący się przy zagadkach. Całe szczęście twórcy gry pomyśleli o takich jak ja i obdarowali nas czymś takim jak Master Cave - jaskinia wypełniona zagadkami tak zmyślnymi i trudnymi, że miałam z nimi sporo problemów. To w pełni zrekompensowało mi cały niedosyt.
Poza tym w grze jest jeszcze trochę sekretnych kuferków do odszukania a w nich karty z wizerunkami postaci i 12 kawałków karteczek z czego co czwarty daje nam dodatkowe serce.


Dużymi plusami tej gry jest jeszcze grafika i muzyk. Animacja w tej grze to po prostu miód - płynna i niczym ręcznie rysowana do tego bardzo kolorowa. Nie natrafiłam też na ani jednego graficznego glitcha czy niedoróbkę, a FPS nie spadał nawet jeśli na ekranie bardzo dużo się działo. Gra była wyraźnie inspirowana Wind Wakerem jesli chodzi o grafike, twórcy jednak nadali jej bardzo osobisty charakter grubą czarną kreską. Do tego cała atmosfera gry jest lekka i z humorem.
Muzyka jest przyjemna i klimatyczna ale nie jest to coś, co utkwi nam w pamięci i będziemy nucić po nocach, nigdy jednak nie poczujemy się nią zmęczeni w grze, jest czymś naturalnym i miłym dla ucha w czasie gry.


Troche bym jednak miała złego do powiedzenia na temat sterowania. Ittle porusza się jak na mój gust nieco zbyt wolno, nie raz złapałam sie na tym, że starałam się mocniej wciskać klawisze chodzenia z nadzieją, ze może to coś da... Kosztem płynnej, wielu-klatkowej animacji dostaliśmy postać która nim zaatakuje potworka musi przejść przez kilkanaście klatek animacji i dość wolno chodzi, ale przynajmniej sprawnie odbiera wszystkie polecenia i po jakimś czasie gry można się do tego przyzwyczaić i przestaje się to zauważać. Problemem był jeszcze dla mnie hit detection w grze. Nie raz machałam jak głupia patykiem zaraz pod nosem potworka który nie dostawał ani jednego ciosu lub dostawał go z opóźnieniem póki nie okazało się, że... stałam zbyt blisko! Gra przewiduje, że uderzać będziemy jedynie końcówką broni, nie całą jej powierzchnią, do tego też musiałam się przyzwyczajać przez jakiś czas, ale na koniec w ogóle o tym zapomniałam.

Moja ocena ogólna dla Ittle Dew: 8/10
Gra mimo, że jest krótka (główny wątek zajmuje około półtory godziny + dodatkowe dwie na wszystko pozostałe do ogarnięcia na pierwszy raz, potem TAS'y są pewnie po pół godziny) i ma pewne braki w sterowaniu - polecam ją gorąco. Świetnie się przy niej bawiłam i czułam się wystarczająco nagrodzona za każde rozwiązanie zagadki, zwłaszcza w Master Cave. Jeśli lubisz Zelde - polubisz Ittle Dew, jeśli nie lubisz - i tak daj tej grze szanse! zasługuje na rozgłos i więcej popularności.

PS: Podobno gra ma jakieś drugie zakończenie i sekretną broń do zdobycia... ALE TO TAJEMNICA!

0 komentarze:

Prześlij komentarz