Co nowego?

Na stronę trafia obiecana recenzja Fez - gry która w innowacyjny sposób zmieniła nasze spojrzenie na rozrywkę. Zapraszam także do Indie Extravaganzy - podsumowania i zestawienia wszystkich najlepszych Indie projektów i kampanii Kickstartera które warto śledzić! 2014 jest bowiem rokiem premier większości z nich. Top Artykuł 2013 roku! - Historia Pokemona Mewtwo
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuły. Pokaż wszystkie posty
Kategoria , , ,

KrAAAch nadchodzi

W dzisiejszym artykule pobawię się trochę w wróżbitę który przepowiada złe rzeczy i poruszę, moim zdaniem, bardzo ważny a zarazem wyjątkowo ignorowany (zarówno przez graczy jak i publicystów) temat. Krach na rynku gier AAA i dlaczego już teraz powinniśmy szukać alternatyw i powrotu do korzeni w game developmencie.

Mianowicie, o co chodzi. Mamy końcówkę roku fiskalnego, w internecie pełno jest raportów ze sprzedaży wszelkich firm czy przedsiębiorstw, w tym gigantów przemysłu gier. Oczywiście większość oczy skierowanych było na Nintendo i wszyscy tylko czekali na wyniki sprzedaży 3DSa i WiiU żeby wykrzyczeć swoje "a nie mówiłem - Nintendo jest martwe!", ale jak się okazało, w porównaniu do innych Nintendo wcale nie stoi tak źle. Producenci tacy jak Nintendo, Sony i Microsoft mają się na tyle dobrze, ze żyją zarówno z gier jak i konsol a czasem i z innych rynków, ale takie Activision, EA, Ubisoft? Wszyscy odnotowali w ubiegłym roku straty.
"Ale jak to! Przecież Assasins Creed sprzedaje się jak świeże bułeczki, CoD i inne gry też!". Może i tak, te gry sprzedają się w milionach egzemplarzy, zarabiają dziesiątki milionów, ale to ciągle za mało. Przez ostatnich kilka lat, właściwie można powiedzieć mniej więcej od początku 7 generacji konsol rynek gier zaczął się gwałtownie zmieniać. Nasze maszyny zaczęły być prawie tak inteligentne, że zaczną robić nie długo za nas zadania domowe, a grafika przez nie renderowane wygląda jak żywy obraz zza okna. Gracze mają rozkoszne ciarki na plecach widząc nowe megaprodukcje i krzyczą "jeszcze! więcej!". Pierwszą rzeczą jaką oceniamy w grze jest jej grafika, ilość bajerów jaką w nią włożyli developerzy, którzy sami się prześcigają w pomysłach co by tam jeszcze upchać, ale większość z nas zapomina o najważniejszym - o kosztach.
W poprzedniej generacji konsol przyjął się przeciętny cykl developmentu dla gry wynoszący dwa lata. W poprzednich generacjach rzędu Snes'a czy PSXa był to rok. Koszta produkcji gier wzrosły o 300%, teamy kreatywne liczą teraz kilka set a nie kilkadziesiąt osób, technologie, patenty, innowacyjne rozwiązania, koszty produkcji - gry mają teraz budżety sięgające najdroższych filmów, tylko po to, by co roku dać nam nowego CoD'a.
Teraz, w 8 generacji, Activision ogłosiło, ze wydłużają swój cykl developerski z dwóch do trzech lat. Ubisoft ogłosił, że żaden z ich flagowych tytułów nie pokrył w ubiegłym roku kosztów produkcji, Nintendo sprzedaje obie konsole po kosztach, 3DS dopiero w 3 kwartale 2013 roku zaczął odrabiać straty, to są problemy wszystkich w branży, nie tylko kilku firm. W zeszłym roku na bruk z powodu niewypłacalności poszło kilkadziesiąt znanych nam firm takich jak Lucas-Arts a dzisiaj coraz głośniej mówi się o sprzedaży takich niegdyś kolosów jak Capcom! Po prostu przestaje się opłacać robić dobre gry. Jeszcze parę lat temu, gra która sprzedała się w granicach miliona egzemplarzy uważana była za hit, teraz, jak podają przedstawiciele firm takich jak EA - gry które sprzedają się słabiej niż 8 milionów, są nieopłacalne, bo nie pokrywają kosztów produkcji". Zastanówmy się nad tym.
Pamiętacie ile kosztowały gry w 4/5 generacji? około 45$, dzisiaj to już 60$, mówi się o konieczności podniesienia kwoty do 70$ by rynek AAA był wciąż opłacalny, ale w momencie, gdy gry zaczynają zbliżać się ceną do samej konsoli musimy zastanowić się czy to ma w ogóle jeszcze sens? Czy jesteśmy w stanie zapłacić 250 - 300zł za jedną grę? A co z rynkami takimi jak Brazylia które już teraz przez politykę wewnętrzną i wysokie koszta importu mają gry o 200% droższe niż my w Europie?

Powraca teraz pytanie o sam rozwój konsol. Z generacji na generacje, jedyne, co zaczyna się zmieniać to modele marketingowe, bo parametry konsol są już tak wygórowane, że w samym gameplayu zaczynamy je coraz słabiej odczuwać, grafikę można urealistyczniać i polepszać tylko do pewnego momentu, potem, to już zaczyna tracić sens...
I tu wkraczamy na bardzo dynamicznie rozwijający się ostatnimi czasy teren - swoistego rodzaju odpowiedź świata na problem rosnących kosztów produkcji gier, nie przekładającego się w ogóle na "fun" jaki z nich mamy - Indie Game Development. To gry tworzone z pasją, nie raz po kosztach, gdzie głównie liczy się pomysł i gameplay, już nawet nie grafika, ale bazują na korzeniach całego rynku gier, wracają do nich, są jak wyznania tęsknoty za tym co było i dowód na to, że lepsze parametry nie oznaczają lepszej gry. Znam więcej osób które grało w Minecrafta czy Fez'a niż w GTA V czy Last of Us. Zajrzyjcie na Twitcha czy Youtube - ludzie najchętniej nie grają wcale w flagowe, olbrzymie gry AAA których 30% z nas nawet nie potrafi porządnie uruchomić na naszych komputerach, które co pół roku musielibyśmy zmieniać. Gracz jest tym zmęczony i to ogromnie widać. Wygląda na to, że szykuje nam się wielka katastrofa na rynku gier AAA - produkcja przestaje być opłacalna, firmy upadają. Ale jak fenix z popiołów na zgliszczach starych teamów wyrastają małe studia indie i to one kiedyś wyznaczą przyszłość tej branży.
Jaka ona będzie? Czy i oni w końcu powtórzą dzisiejszą historię? Czy może nigdy do niej nie dopuszczą? Tego nie wie nikt.

Przechadzając się ostatnio po Cybermachinie, zauważyłam, że pub na stanie ma aż 3 konsole Nintendo: dwa Wii i jedno WiiU. Nie ma żadnej innej konsoli 8 generacji. Ktoś by powiedział "po co inwestować w martwy sprzęt, zwłaszcza taki jak WiiU który jest praktycznie konsolą Zombie którą wszyscy opuszczają, nawet wierne Ubisoft i Wii na które wychodziły gry albo dla dzieciaków albo jakieś takie brzydkie, jak z past-genu? Lepiej kupić PS4". Odpowiedź wbrew pozorom jest bardzo prosta i nie ma nic wspólnego z Fanboyizmem - koszta. Konsole Nintendo zawsze były tańsze od konkurencji a ostatecznie niczego im nie brakowało mimo licznych, niesłusznych zazwyczaj krytyk. Dostarczają solidne gry, także AAA, tylko że po niższych cenach i nieco niższych kosztach produkcji. To taki bonus za to, że czasem jest się do tyłu z technologią. WiiU ma teraz spore kłopoty jako konsola, wszyscy obwiniają za to pana Satoru Iwata i samo Nintendo, że nie znają się na marketingu etc etc. To prawda - Nintendo dało ciała w tej generacji, ale zarówno oni, jak i Sony mają jedną wspólna strategie, która być może zadecyduje o tym, że to właśnie tylko ta dwójka ostatecznie przetrwa na rynku konsol - Indie Self Publishing, darmowe licencje na Unity, wsparcie dla gier w HTML5 i ogólnie - duże wsparcie dla niezależnych twórców. WiiU może nie przyciąga do siebie EA, ale za to na Indie Devów działa jak magnes!

Świetny artykuł o tej sprawie napisało Polygon pod tym linkiem:
http://www.polygon.com/2012/10/1/3439738/the-state-of-games-state-of-aaa
Odsyłam zainteresowanych bardziej konkretnymi informacjami typu cytaty z wywiadów i konkretne liczby ze sprzedaży.

Kategoria , ,

Indie Extravaganza


Po zeszłorocznym bumie na Kickstartera przyszedł czas na podsumowania. Większość gier którymi byliśmy podekscytowani i wspieraliśmy tak ochoczo, albo już w jakimś stopniu wyszła na Steam Wczesny Dostęp (i nie raz zawiodła bo oczekiwaliśmy jednak czegoś innego) albo ma swoją premierę w tym roku. Ze wszystkich Kickstarterów jakie przejrzałam i pamiętam, najbardziej podekscytowana jestem... no właśnie. Oto lista Gier, głównie niezależnych studiów, które mają swoje premiery w tym roku i po prostu nie mogę się doczekać, aż w nie zagram! Wiele z nich już teraz zyskało sporą popularność w sieci i olbrzymi rozgłos.

Shovel Knight
Co mogę powiedzieć o tej grze. Ogromny sukces na Kickstarterze, zebrał 311tys. chcąc 75tys. Wygląda cudnie. 8bitów w pełni tego słowa znaczeniu, ociekające nostalgią połączenie Megamana i DuckTales - dwóch czołowych tytułów z NESa (Pegazusa) które chyba wszyscy znają i dalej kochają - bo obie te serie są kontynuowane w jakimś stopniu. Premiera w pierwszej połowie tego roku na Steam, 3DSa i WiiU


A Hat in Time
Kolejna wielka niespodzianka Kickstartera. A Hat in Time to gra z nieistniejącego już praktycznie gatunku platformer collect-a-thon do którego należało wiele gier z Nintendo 64 takie jak Banjo Kazooie czy DonkeyKong64. Ma wyjątkowy, bajkowy klimat, duże poczucie humoru i zapowiada się niezwykle ciekawie. Premiera w tym roku na Steam i WiiU


Rime
Niespodzianka zeszłorocznego E3, może nie do końca Indie ale nie pochodzi z dużego studia. To Puzzle Adventure w klimatach nie co Wind Wakera. Ma przecudny urok, ogromny świat który czeka na podróżnika który go odkryje i mityczną aurę wokół siebie. To może być bardzo ciekawy tytuł. Premiera bliżej nieznana, ale mówi się o 2014 jako targecie, wyłącznie na PlayStation 4


No Mans Sky
Innowacyjność która zapiera dech - tyle można powiedzieć o tej grze. Ma przecudne wizualia, nieznaną jeszcze nikomu, tajemniczą fabułę i koncepcje której nie przebije chyba nic - gracz udaje się na podbój kosmosu. Cała gra jest wszechświatem, w 100% Open World. Możemy na każdej planecie wylądować, zwiedzić ją, każda jest inna, każda ma swoje życie, swoje zasady, możemy płynnie latać między nimi naszym statkiem, lub wędrować po wszechświecie, zupełnie gdyby był... prawdziwy. Premiera możliwie w tym roku na PC, ale po ostatnich kłopotach studia (które ucierpiało z powodu powodzi) może okazać się to trudne. Mimo to, Hello Games zapowiedziało, że projekt nie opóźni się.


The Girl and the Robot
Gra w której wcielamy się w dziewczynkę i jej robota, na przemienne ich kontrolując by doprowadzić ich do określonego celu bądź by rozwiązać jakąś zagadkę. Gra może przypominać nie co Spirit Tracks kiedy rozgrywka toczyła się w Tower of Spirits. Ma wyjątkowo artystyczny klimat, jednocześnie nowoczesny (roboty i steampunk) jak i mitycznie klasyczny (niczym ze starożytności). Wyjdzie w tym roku zarówno na PC jak i WiiU dzięki nie najgorszemu zakończeniu kampanii Kickstarter


Hyper Light Drifter
Gra utrzymana w klimatach retro futuryzmu (no wiecie... geometryzacja, efekty świetlne, chromowane maszyny itp) i tu od razu powiem - uwielbiam ten styl. A do tego cała gra wygląda jak Diablo lub Zelda więc... nie można tego nie pokochać! Przepiękny pixelart, bardzo klimatyczna, mroczna atmosfera, przerażające robo-olbrzymy jak z Attack on Titan. Nie mogę się doczekać tej gry. Premiera w tym roku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem na PC/ Linux, Mac PS4, Vita, WiiU i OUYA.


Child of Light
Klasyczny RPG - turówka na pozór. Interaktywna, ilustrowana opowieść w rzeczywistości. Rysowana prawdziwą akwarelą, nie sztucznie renderowaną, dzięki niesamowitej technologii jaką zapewnia silnik UBIArt. To dowód na to, że gry czerpią wiele z tradycyjnych sztuk i że warsztatów naturalnych nie powinniśmy porzucać. Czekam na tą grę głównie ze względu na jej narracje i grafikę, bo gameplay, jak to w większości JRPGów, może być, no... nie koniecznie porywający. Wyjdzie w tym roku na wszystkie główne platformy nie handheldowa oraz PC dzięki Uplay.


Mighty no. 9
Gra twórcy Megamana która wygląda jak Megaman którego Capcom porzuciło jak niechciane dziecko, dojąc go do ostatniego dolara. Projekt niezależny, masowy, epicki. Kto wie? Może teraz to No. 9 będzie kontynuował dzieło Blue Bombera dla przyszłych pokoleń? Duże prawdopodobieństwo, że nie wyjdzie w tym roku. Ale oczekiwać możemy go na wszystkich głównych platformach, także handheldowe i past-gen oraz PC, Linux i MAC. Zebrał na Kickstarterze grubo ponad 3 miliony dolarów.







Shantae: Half-Genie Hero
Nie można mówić o Hyper Light Drifter i Mighty No. 9 nie wspominając o ich projekcie-siostrze: Shantae. Way Forward bardzo stara się by ożywić klasyka z lat GameBoy Color, gdzie Shantae była jednym z najlepiej sprzedających się tytułów. A po ostatnim sukcesie z Duck Tales Remastered można spodziewać się po nich naprawdę wiele! Zebrali blisko jeszcze raz tyle ile chcieli, zamierzają wydać grę najszybciej, jak to będzie możliwe, na wszystkie główne platformy oraz Steama.


Stonehearth
Ta gra urzekła mnie, gdy zobaczyłam ją na Kickstarterze. Wygląda jak Minecraft, ale w rzeczywistości jest czymś z pogranicza Civilization i Warcraft. Budujemy własne miasta, walczymy z potworami, szkolimy jednostki, kopiemy złoża, a to wszystko opatrzone... w śliczne kosteczki. Premiera na PC, podobno już nie długo!


Soulsaga
Manifestacja fanów KLASYCZNYCH JRPGów z tak 90tych, zanim FF stało się skomplikowanym olbrzymem w którego nikt już nie gra. Fabuła wydaje się urocza, grafika jest nieprzesadzona, lekko utrzymana w duchu gier z ery 64 bitów i PlayStation One. Swoją popularność na Kickstarterze zdobyła głównie dzięki ogłoszeniu chęci wydania jej na WiiU. Wyjdzie także na Vite, PS4, PC, MAC i Linux.


Tiny Keep
Powiem wprost: Lubie dungeon crawlery. Ale nie koniecznie te japońskie. Standardowy hack 'n slash w zawiłych katakumbach bez większego celu czy fabuły, najlepiej w losowo generowanym świecie - to coś dla mnie na krótkie sesje dla relaksu (które po 10 minutach okazały się zająć nam 3 godziny). Tiny Keep wygląda właśnie jak gra której szukam. wyjdzie pod koniec tego roku na PC



Krótkie podsumowanie całej tej listy: Kolejny dowód na to, że czołowi Game Developerzy zbyt szybko porzucają stare schematy na rzecz "nowych innowacyjnych rozwiązań". Najbardziej popularne projekty Kickstartera okazują się być grami wzorowanymi na zapomnianych gatunkach, stylach, lub prostymi grami dającymi dużo rozrywki zachowując minimalizm w formie. Albo są po prostu czarujące wizualnie wcale nie wyciskając siódmych potów z wielordzeniowych procesorów najnowszego typu kart graficznych. Graczom brakuje tradycji, ale i świeżości i przede wszystkim wolności. I trzeba to podkreślać, by świat gier zrozumiał w końcu, że Zombie FPSy to tylko przelotna moda która mam nadzieje, szybko minie (no bo serio... ile "innowacyjnych i niepowtarzalnych" zombie fpsów i fpsów w ogóle jeszcze zasypie każde e3 i połowę Steama? przecież to chore... a potem wielkie zdziwienie i oburzenie, że Zelda na 3DSa i Mario na WiiU dostają tytuły gier roku a The Last of Us im tylko liże buty. Ale to temat na osobny artykuł. w każdym razie widząc te grube MILIONY jakie ludzie pompują w projekty na kickstarterze tylko utwierdza mnie w moim przekonaniu i dowodzi, że wiele ludzi tak myśli, może nawet większość. Po prostu nie krzyczymy).

Kategoria ,

Historia Mewtwo

Nie ma chyba żadnego innego pokemona, czy to wśród legendarnych czy wśród sztucznie wytworzonych (bo do obu tych grup należy Mewtwo) z tak burzliwą a zarazem fascynującą przeszłością jak Mewtwo. Wielu z nas zna historie opowiedzianą w Pokemon Film Pierwszy, ale jak to dokładnie wyglądało? Dlaczego Mewtwo powstał, czego był wynikiem?

Jak już wspomniałam, nie wszystkie Pokemony powstały w sposób naturalny. Grimer na przykład powstał poprzez zmieszanie się ścieków wystawionych na działanie promieniowania, Voltorb do dzisiaj nie wiadomo jak powstał, wiadomo jedynie, że mógł być nieudaną próbą stworzenia pierwszego Pokeballa, a Porygon jest pokemonem czysto wirtualnym, stworzonym przez programistów (więcej na temat sztucznie utworzonych pokemnów możecie przeczytać tutaj). Historia jednak żadnego z nich nie jest tak tragiczna i głęboka, jak ta którą zaraz wam przybliżę.


Jak wiadomo, Mewtwo jest klonem legendarnego pokemona Mew, który powstał w okolicach Cinnabar Islands, a cała ta historia została przedstawiona w Pokemon film Pierwszy. Mało kto jednak wie, że w 1998 roku w okolicach premiery tego filmu, w Japonii zostało wyemitowane słuchowisko, później zaadoptowane w formę długiego, specjalnego odcinka Pokemonów pt. "The Uncut Story of Mewtwo's Origins" i dopiero tam wyjasnia się wiele rzeczy. W tym specialu, dr. Fuji - profesor który podjął się odnaleźć ślad Mew i sklonować go na zlecenie Giovanniego z Team Rocket - od wielu lat bada proces klonowania i przywracania życia w zaciszach własnego laboratorium, wszystko z powodu desperackiej obsesji, by przywrócić do życia swoją tragicznie zmarłą córeczkę Amber. Wkrótce, gdy otrzymał finansowane przez Team Rocket laboratorium, zaczął do tego podchodzić wręcz maniakalnie. Wykonywał eksperymenty na rożnych pokemonach, ale żaden klon ni był w stanie utrzymać się przy życiu, aż udało się stworzyć embrion Mewtwo. Pokemon miał niesamowitą moc legendarnego Mew, zwiększona wielokrotnie poprzez różne modyfikacje genetyczne - chciano w ten sposób stworzyć najpotężniejszego Pokemona na świecie. Okazało się, że potrafi on komunikować się z innymi klonami w laboratorium, także z Amber z której duchem/energią się zaprzyjaźnia. Mewtwo jest niezwykle inteligentny, potrafi mówić ludzkim głosem, jest wewnętrznie rozdarty, nie wie czy przynależy do ludzi czy Pokemonów. W pewnym momencie eksperymentu jednak coś idzie nie tak. Amber oraz energia życiowa wszystkich innych pokemonów-klonów w laboratorium znika bezpowrotnie i Mewtwo zostaje opuszczony, czuje się samotny i jednocześnie zły, nie zna sensu swojego istnienia. Pozostaje jedynym klonem przy życiu.

Mewtwo dorastał w swojej kapsule, aż do wydarzeń z Pokemon Film Pierwszy, kiedy stał się na tyle silny, że sam się z niej wydostał. Pochłonięty wściekłością, że ludzie którzy go stworzyli, nie dbają o jego dobro, a jedynie chcą na nim robić eksperymenty, w wściekłości niszczy doszczętnie całe laboratorium.
W pierwszej generacji gier (Red/Blue/Yellow a później Firered i Leafgreen) można zwiedzić tzw. Pokemon Mansion - jest to nic innego jak zniszczone prze Mewtwo laboratorium w którym powstał. Gracze pewnie znają pamiętniki porozrzucane po całej budowli. Opisują one jak dr. Fuji i Blane wyruszyli w ekspedycje by odszukać Mew, odszukali go w końcu w Guyanie i rozpoczęli badania.
Podsumówujący, ostatni wpis z tych pamiętników brzmi "Mewtwo jest zbyt potężny. Nie ma już nadziei... nie jesteśmy w stanie go kontrolować!", ostatnie słowa dr. Fuji w filmie brzmią zaś "Chcieliśmy stworzyć najpotężniejszego na świecie Pokemona... i udało nam się".
Po tym jak Giovannie wykorzystywał go do walki i oznajmił mu, że istnieje tylko po to, by służyć ludziom, Mewtwo stracił wiarę w ludzi, ale i we wszystkie Pokemony które kiedykolwiek się z nimi zaprzyjaźnili czy mieli cokolwiek wspólnego. Postanawia stworzyć świat tylko dla wybranych, a wszystkich którzy nie pasują do jego ideałów - zgładzić.

Po wydarzeniach z Pokemon Film Pierwszy, Mewtwo w końcu zrozumiał, że nieważne jest jakim się urodzisz - świat jest jeden dla nas wszystkich i tak samo możemy cieszyć się darem życia. On i jego klony osiadają na samotnej wyspie w Jotho, gdzie mają nadzieję, już do końca życia pozostać odizolowanymi od świata i żyć własnym życiem jak zwykł Pokemony.

W grze Mewtwo można złapać dopiero na samym jej końcu, w Unknown Dungeon później znanym jako Cerulean Cave. W pierwszej generacji nie istniały jeszcze kontr-typy lub skuteczne ataki silne przeciwko Psychicznym Pokemonom, co sprawiało, że Mewtwo był praktycznie niepokonany. Był jednocześnie najsilniejszym Pokemonem możliwym do złapania w grze (poziom 70).

CIEKAWOSTKA!
Ditto to specyficzny pokemon, potrafiący kopiować DNA wszystkich innych Pokemonów świata. Mew zaś jest Pokemonem który posiada DNA wszystkich Pokemonów, mówi się, że jest tym od którego wywodzą się wszystkie możliwe ich gatunki i był zupełnie pierwszym Pokemonem na świecie. Zarówno Mew jak i Ditto są tego samego koloru, ważą tyle samo i są tego samego wzrostu. Ditto występuje tylko w ruinach laboratorium oraz w jaskini Mewtwo. Częstotliwość jego występowania zwiększa się im bliżej go jesteśmy. Przypuszcza się, że wszystkie Ditto to tak naprawdę nieudane klony Mew.